Fakty i mity o fluoryzacji

Dla wielu z nas wydaje się oczywiste, że fluor jest składnikiem niezbędnym przy właściwej pielęgnacji zębów. Przecież od wielu lat podkreśla się dobroczynny wpływ fluoru. Jednak czy faktycznie fluor jest niezbędny? A może wręcz przeciwnie? Lepsza jest pasta do zębów z zawartością fluoru czy bez? W tym artykule postaramy się odpowiedzieć na te i inne pytania.

Fluor jest mikroelementem, który bierze udział w aktywacji i zahamowaniu działania niektórych enzymów. Jest obecny we wszystkich tkankach organizmu. W kościach i zębach osiąga zdecydowanie większe stężenie niż w innych tkankach. Prawdą jest, że fluor może wzmocnić szkliwo zębów, ale tylko u osób do 20 roku życia.

Fluor, choć obecny w naszym organizmie, nie jest szkodliwy tylko w bardzo niewielkich ilościach.

szczNiewiele osób wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody MOŻE SPOWODOWAĆ poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! Tymczasem w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje. Wiele krajów demokratycznych nie wprowadziło jednak tego zwyczaju. Dlaczego?

Od początku XX wieku wiedziano, że podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulacje. Gdy więc podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, zaczęli podawać im duże dawki fluoru w wodzie pitnej. Produkcję fluoru zlecili koncernowi I. G. Farben z Frankfurtu.

Po zakończeniu wojny do Niemiec przyleciał wysłannik rządu USA, Charles Eiliot Perkins, chemik, który miał przyjrzeć się hitlerowskim metodom kontroli umysłów. Odnalazł on dokumenty stwierdzające, że zanim wybuchła wojna niemiecko-radziecka w 1941 roku, oba totalitarne reżimy wymieniały się informacjami na temat sposobu panowania nad masami. „Bolszewicy uznali dodawanie leków do wody jako idealny sposób na skomunizowanie świata” – napisał w raporcie. Fluor, nadawał się do tego celu znakomicie – nie dość, że wywoływał w umysłach pożądane reakcje, to jeszcze można było uzasadnić jego użycie tym, że chroni zęby. Z trucizny zrobiono lekarstwo.

Ale to sami Amerykanie rozpropagowali cudowne właściwości fluoru. Fabryki koncernu I. G. Farben jako jedyne nie były bombardowane przez aliantów – pewnie dlatego, że wielu amerykańskich biznesmenów ulokowało tam duże pieniądze, m.in. rodzina Mellonów. Po wojnie Mellonowie założyli Amerykańskie Przedsiębiorstwo Aluminiowe (ALCOA) – a fluor jest toksycznym odpadem przy produkcji aluminium. Coś z nim trzeba było zrobić. ALCOA oraz inne zakłady produkujące fluor sfinansowały badania, z których wynikało, że małe ilości fluoru nie są szkodliwe dla zdrowia. W raporcie całkowicie pominięto szkodliwe skutki oddziaływania tej substancji na organizm i mózg ludzki. Natomiast podkreślono zbawienny wpływ na zęby.

W latach 40. XX wieku w kilku miastach USA rozpoczęto fluoryzację wody, a kilka firm zaczęło dodawać tę substancję do past do zębów, i lawina się potoczyła…

Badania naukowe sprzed ostatnich lat wskazują, że nadmiar fluoru w organizmie człowieka prowadzi do choroby szkliwa zębów, zwanej fluorozą. Uczeni z brytyjskiego Uniwersytetu Kent powiązali zbyt duże ilości spożywania tego pierwiastka z niedoczynnością tarczycy. Wielu badaczy ostrzega przed jego negatywnym wpływem na nienarodzone dzieci. Fluor może prowadzić nawet do uszkodzenia rozwijającego się mózgu.

Prestiżowe czasopismo medyczne The Lancet oficjalnie sklasyfikowało fluor jako neurotoksynę i postawiono go na równi z ołowiem, rtęcią metylową, arsenem, toulenem i PCB (Polichlorowane bifenyle). Autorzy badań wykazali, że fluoryzowana woda wręcz obniża iloraz inteligencji u dzieci.

„Naszą największą obawą jest to, że dzieci z całego świata narażone są na nierozpoznane toksyczne substancje chemiczne, które po cichu obniżają inteligencję, zaburzają zachowania, ukrócają przyszłe osiągnięcia i niszczą społeczeństwa. Prawdopodobnie najbardziej dotyczy to krajów rozwijających się” – czasopismo „Lancet”
Naukowcy ostrzegają, że neurotoksyny, do których zaliczony został fluor, prowadzą do niebezpiecznych chorób psychicznych, np. do autyzmu, zespołu nadpobudliwości psychoruchowej i powodują trudności w uczeniu się.

Paradoksalnie w wielu krajach, w których od jakiegoś czasu nie fluoryzuje się wody, zauważono znaczne zmniejszenie przypadków próchnicy (Niemcy, Kuba, Dania, Holandia, Finlandia, Kanada). W Izraelu Sąd Najwyższy wydał werdykt nakazujący zaprzestanie fluoryzowania wodociągowej wody pitnej do kwietnia 2014 roku z powodu masowych uszczerbków na zdrowiu populacji – wyrządzonych spożywaniem dużych dawek fluoru.
Jaki jest na to sposób?
Oczywiście jak zawsze pomóc może dieta. Kolejny raz pokazujemy, że właściwie komponując swoje posiłki możemy uniknąć dodatkowej suplementacji. Fluor jest obecny pod dostatkiem w wielu produktach spożywczych. Zawierają go na przykład ryby, ziemniaki, fasola, szpinak, mleko, brokuły, kapusta, sałata. Bardzo dużo fluoru zawierają też najtańsze herbaty, jakie są powszechnie konsumowane w Polsce. Człowiek dorosły jest w stanie zaspokoić swoje dzienne zapotrzebowanie na fluor już poprzez samo wypicie kilku herbat.
Jeśli zaś chcemy uniknąć wszelkich negatywnych konsekwencji nadmiaru fluoru przede wszystkim używajmy past bez fluoru! Dodatkowa fluoryzacja zębów nie jest nam potrzebna! Kilka sprawdzonych przez nas past, również dla dzieci, skomponowanych tylko z naturalnych składników znajdziesz w naszym sklepiku.

Ponadto jeśli wiesz, że w Twoim kranie leci woda fluoryzowana, najlepiej zaopatrzyć się w porządny filtr do wody. Jeśli nie posiadasz filtra przynajmniej do gotowania czy parzenia herbaty najlepiej używać wody mineralnej lub z innych pewnych źródeł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz poprawną cyfrę, aby zatwierdzić komentarz *